Co tam w URzecie piszczy?

Milion lat nie pisałam, ale październik to był dla mnie taki skok na głęboką wodę, że dopiero zaczynam się wynurzać i łapać oddech.

Ogólnie to dramat z planem zajęć i brakiem bloków, ale oprócz tego wreszcie ciekawa prawdziwa medycyna <3

Nie miałam jeszcze wszystkich przedmiotów, ale zacznę opowiadać przynajmniej o części z nich :)


CHOROBY WEWNĘTRZNE
Każda grupa kliniczna ma po 7 zajęć na danym oddziale. Odbywają się raz w tygodniu, 3 godziny lekcyjne. W tym semestrze przeprawiamy się przez reumatologię, kardiologię, endokrynologię i gastrologię - wszystko w szpitalu na Lwowskiej. Moja grupa znów trafiła na reumę. Ale ogólnie jest fajnie. Na każde zajęcia mamy poczytać dany temat ze Szczeklika, coś tam nas pan doktor pyta i lecimy do pacjentów - najczęściej do tych, których choroby związane są z tematem ćwiczeń. Często mamy też mini obchód po oddziale. Do tego mamy kilka seminariów, również z reumatologii. Wykłady prowadzone są przez różnych prowadzących, z różnych tematów chorób wewnętrznych. Po każdym "bloku" ma być zaliczenie, ale w sumie nie wiadomo jeszcze w jakiej formie.

PEDIATRIA
Godzinowo podobnie jak interna, mamy po 4 zajęcia z dziecięcych: kardiologii, gastroenterologii, pulmonologii, hematologii, endokrynologii i neonatologii. Zwykle pediatrię mamy 2x w tygodniu, na przykład ja jednocześnie robiłam kardio i pulmo.A teraz zaczynam hematologię i noworodki. W zależności od prowadzącego, zajęcia są na Lwowskiej (większość), Szopena albo Pro Familii (jeszcze ich nie ma, fail). Na koniec czwartych zajęć jest zwykle ustne zaliczenie u prowadzącego, obowiązuje Kawalec. Do tego mamy 5 seminariów z pediatrii, które dotyczą zakażeń różnych układów. I wykłady!
Fajnie fajnie, chociaż nie jestem jakimś wielkim fanem leczenia dzieci :D

FARMAKOLOGIA
Wszyscy straszą straszą, a w sumie nie jest źle :)  Przynajmniej dopóki nie będzie kolosa hahah. Ale idziemy sobie powoli, teraz jesteśmy w układzie krążenia. Jedyny minus (?) to to, że nie mamy jednej obowiązującej książki. Większość korzysta jednak z Korbuta i Brennera. Pytanko po 2 osoby na każdych zajęciach, max 4 pkt, no i dla chętnych prezentacje. No i ćwiczenia raz w tygodniu, a wykład co dwa.
Ale o dziwo naprawdę lubię się tego uczyć!

MEDYCYNA RATUNKOWA 
Tu jest troszkę różnie, bo wszystko zależy od prowadzącego :D Wydaje mi się, że mamy zajęcia na SORze, w MSW na izbie oraz z stacjach pogotowia ratunkowego. Ja trafiłam właśnie na super panią doktor i super zajęcia na pogotowiu, więc jak jest jakiś wyjazd karetką, to pakujemy się po dwie osoby i jedziemy z ekipą! I próbujemy coś tam pomagać. Mieliśmy też zajęcia na fantomach i zaczęliśmy ALS i intubacje! 
A do tego wykłady wspaniałe, choć długie, ale warto <3 

NEUROLOGIA 
Wykładów jeszcze nie mieliśmy, ale zaczęliśmy ćwiczenia. Pierwsze trzy były seminaryjne, gdzie poznaliśmy podstawy badania neurologicznego i jakichś różnych zespołów i objawów. W tym tygodniu czeka nas zaliczenie ustne u swojego prowadzącego, które ma zdecydować, czy zostajemy dopuszczeni do praktycznych ćwiczeń z chorymi 😧 Trochę się cykam, bo neurologia to nie jest moja mocna strona, książka obszerna (Kozubski) - dobrze, że można bazować na prezentacjach prowadzących. Zajęcia mamy co tydzień, też 3 lekcyjne - jeszcze zobaczymy, ile będzie nauki i jak będzie ciężko..

CDN.

6 komentarzy:

  1. Dziwne, że nie macie klinicznych w blokach. Wydaje mi sie że łatwiej sie wczuć w daną dziedzine jak spedzi sie miesiąc dzień w dzień, widzi sie postęp w leczeniu pacjentów których znasz i ewentualne powikłania/modyfikacje leczenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wbrew pozorom to nie jest zły system, w bloku widzi się cały czas tych samych pacjentów, natomiast przekrój pacjentów jest większy mając zajęcia co tydzień, przez cały semestr, widzicie wtedy też rzadkie przypadki. Bloki są dobre z przedmiotów zabiegowych.

      Usuń
    2. To też jest prawda! Tylko w naszym przypadku brak bloków powoduje okropne okienka, dezorganizację i chaos, nie mówiąc o zajęciach 8-20 i dłużej...

      Usuń
  2. Bardzo fajnie czytało się ten blog.Moim zdaniem im więcej takich wpisów będzie tym lepiej dla tego blogu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czy ktoś z was słyszał kiedyś o butach wegańskich? :lol: Ostatnio znalazłem taką stronę i jestem ciekawy waszej opinii, bo sam noszę glany i tego typu buty, ale czy to nie poszło za daleko?
    creepersy wegańskie

    OdpowiedzUsuń